Jeszcze nigdy nie byłam taka zmęczona jak po minionym tygodniu...To była jakiś koszmar.
Kartkówka z historii(której i tak nie było),kartkówka z angielskiego...
Wychowawczyni zrobiła wykład dwóm kolegom z klasy,bo dzień wcześniej nie umieli zachować się na religii.
Za karę ksiądz ''zaprosił'' całą klasę z rodzicami na ''spotkanko'' do kościoła.
Nie miała ochoty,więc nie poszłam.
Ja w końcu nie narozrabiałam :).
Ogółem cały piątkowy wieczór przepłakałam,bo dostałam info,że mój wujek zmarł.
W poniedziałek pogrzeb.
Więc tydzień przyjemnie się nie zacznie :(.
Piszę teraz charakterystykę jednego bohatera ''Kamieni na szaniec''.
Książka ciekawa.Właściwie to lubię książki wojenne,więc dla mnie idealna.
Muszę powtórzyć jeszcze fizykę (w poniedziałek poprawiam kartkówkę),zrobić zaproszenia,przepisać list...Masakra!
Dziś jest już sobota a ja nie zrobiłam nawet połowy.
List mama ma wysłać w poniedziałek razem z kartkami świątecznymi :).
Jak tylko otrzymam odpowiedź,zaraz Was o tym powiadomię :*.
Miłego wieczorku! :*
No comments:
Post a Comment