Tuesday, 15 December 2015

Koszmarny początek

Szczerze?
Nie miałam dziś ochoty na nic.
Wczorajszy dzień wykończył mnie psychicznie i fizycznie.
Nie chciało mi się wstać ani ubrać.
Jadłam z trudem.
O innych czynnościach nie wspomnę.

Chciałam zostać w domu.
Spać do południa.
Niestety,szkoła.

Już po pierwszej lekcji okazało się,że szkolny dzień zapowiada się lepiej.
Na niemieckim śpiewaliśmy kolędy.

Kiedy wracałam ze szkoły powróciły wspomnienia...
Przypomniałam sobie jak wujek ostatni raz do nas przyjechał.
4 miesiące temu widziałam go po raz ostatni.
Teraz żałuję,że nie namówiłam mamy żebyśmy pojechały go odwiedzić.
To niesprawiedliwe,że dobrzy ludzie odchodzą pierwsi!

Wczoraj tak naprawdę zdałam sobie sprawę,że pogrzeb jest możliwością spotkania kogoś z rodziny.
Nie widujesz kogoś lata...Szkoda,że rodzina spotyka się dopiero wtedy gdy dzieje się coś takiego smutnego.
Większości ludzi tak naprawdę nie znałam.
Jakaś Alicja,Maria,Józek..
Masakra!
Nigdy bym nie pomyślała,że mam taką dużą rodzinę.

Dobra,wygadałam się Wam i już mi lepiej!
A teraz idę kończyć te zaproszenia,bo na razie mam jedno :D.
 
                                                                Udanego wieczoru! :*


No comments:

Post a Comment